Gospodarka oparta na wiedzy zmusza przedsiębiorców do nieustannego poszukiwania nowych rozwiązań. Innowacje, patenty czy udoskonalenia dotychczasowych koncepcji stają się elementami przewagi konkurencyjnej. Inwestorzy szukają ciekawych projektów i gotowi są płacić za nie grube miliony. Wydaje się, że dobre pomysły są dziś na wagę złota. Czy aby na pewno?

Jednorazowy kieliszek na wino. Kit czy hit?

Drangon’s Den to popularny format telewizyjny, w którym początkujący przedsiębiorca staje przed komisją złożoną z rekinów biznesu i prezentuje swój pomysł w nadziei na uzyskanie ich wsparcia. W angielskiej edycji tego programu wystąpił nieznany szerszej publiczności James Nash, który zaprezentował jednorazowy kieliszek na wino z zawartością (winem!) zabezpieczoną aluminiowym wieczkiem. Eksperci uznali, że takie rozwiązanie nie ma żadnej przyszłości. Nikt nie kupi wina w jednorazowym kieliszku. To pomysł bez przyszłości! Wina sprzedaje się w butelkach z eleganckimi etykietami i tak ma zostać! Schodzącego ze sceny Nasha żegnały uśmiechy politowania.

Niezrozumienie nowej idei to problem, z którym mierzyło się wielu przedsiębiorców. Sergey Brin i Larry Page uznali, że mimo wielu funkcjonujących na rynku przeglądarek internetowych, z których jedna (Yahoo!) zaczynała odgrywać rolę hegemona, potrzebna jest kolejna, oparta o algorytmy lepiej dopasowujące wyniki wyszukiwań. Informatycy odbyli dziesiątki rozmów z inwestorami, spotykając się z kolejnymi odmowami. Podobną historię na polskim podwórku ma Michał Sadowski, który ze swoim pomysłem na narzędzie służące do monitoringu marki w internecie obszedł wielu potencjalnych partnerów, bezskutecznie prosząc o sto tysięcy złotych potrzebnych do uruchomienia firmy. Ten sam mechanizm działa również w showbiznesie. J.K.Rowling rozmawiała z dwunastoma wydawnictwami, które po kolei odrzucały jej rękopis przygód Harrego Pottera. Dopiero trzynaste wydawnictwo postanowiło zaryzykować i wydać powieść w niewielkim nakładzie tysiąca egzemplarzy pod warunkiem, że autorka zamieni swoje imię na inicjały, aby ukryć fakt, że jest kobietą, co mogło zniechęcić chłopców do zakupu książki.

Każdego dnia ludzie generują niezliczoną ilość pomysłów. Spora część tych idei ma lub może mieć realną wartość, ale tylko niewielki ułamek procenta z nich przeradza się w rzeczywisty biznes. Postawmy więc pytanie: czy pomysł ma jakąś realną wartość? Zanim odpowiemy, spójrzmy na listę najbogatszych ludzi świata i zestawienie najbogatszych korporacji. Co zauważymy? Patrząc na listę ułożoną wedle przychodów ze sprzedaży, zobaczymy sieć supermarketów, sklep internetowy handlujący elektroniką, firmę ubezpieczeniową oraz korporacje zajmujące się wydobyciem ropy i gazu. Modele biznesowe tych przedsiębiorstw opierają się na sprawdzonych wzorach znanych przynajmniej od dziesięcioleci. Biznes oparty na pomyśle rozumianym jako innowacja stanowiąca przewagę konkurencyjną zawsze będzie ryzykowny, bo jego fundamenty zostaną dopiero zweryfikowane przez mechanizmy rynkowe w dłuższym okresie czasu. Im bardziej innowacyjny pomysł, tym większe ryzyko związane z jego realizacją.

Pomysł jest niczym. Liczy się wizja.

Nigel Nash nie zrezygnował ze swojego pomysłu i dalej wierzył w koncepcję jednorazowych kieliszków na wino. Nie mam wątpliwości, że wizjoner musiał się mierzyć z docinkami najbliższych,

którzy próbowali mu wybić z głowy jego zamierzenie. Na szczęście – głównie dla samego Nasha – Anglik nie przestał wierzyć w swoją ideę. W końcu znalazł partnera w postaci sieci sklepów Marks&Spencer, a jednorazowe kieliszki na wino stały się prawdziwym hitem. Wraz ze wzrostem sprzedaży w ofercie pojawiały się kolejne warianty smakowe, a ukoronowaniem ekspansji marki Nasha było przyznanie mu „Winiarskiego Oskara” podczas gali International Wine Chalange. Jednorazowe kieliszki zmieniły konserwatywny świat miłośników sfermentowanego soku z winogron.

Nie trzeba dodawać, że wspomniani powyżej Michał Sadowski oraz Brin i Page również nie zarzucili swoich pomysłów. Teraz Brand24 to jedna z najbardziej znanych i największych polskich spółek technologicznych, a wyszukiwarka Google jest narzędziem, z którego każdy korzysta przynajmniej kilka razy dziennie. W międzyczasie Harry Potter stał się ikoną popkultury i marką wartą miliardy.

Co łączyło twórcę jednorazowych kieliszków do wina, szefa Brand24, angielską pisarkę tworzącą opowieści o świecie czarodziejów i autorów algorytmów Google? Dlaczego wierzyli w swój pomysł mimo że spotykali się z odmowami inwestorów? Tym, co łączy te postacie i co nakłaniało je do działania mimo przeciwności losu była wizja. James Nash nie miał w głowie obrazu plastikowego kieliszka. On w swojej wyobraźni widział ludzi wyciągających jego kieliszki z koszy piknikowych i pijących wino w czasie imprez plenerowych czy podróży. On widział szansę na próbowanie różnych rodzajów wina płacąc za to ułamek wartości całej butelki. Widział łatwość przechowywania i przewożenia. Widział to, czego inni nie widzieli, tak samo jak Sadowski widział narzędzie, z którego korzysta każda firma troszcząca się o swoją markę, a J.K.Rowling widziała twarze swoich bohaterów, których przygody kreśliła na kawiarnianych serwetkach w czasie, gdy nie miała pracy i szukała pierwszego wydawcy.

Pomysł to ledwie początek, krótki przebłysk, nieuchwytne natchnienie. Wizja to coś więcej. To obraz pełen szczegółów. To opowieść mająca swój początek, rozwinięcie i koniec. Nie każdy pomysł przerodzi się w wizję, ale każda wizja wymaga pomysłu stanowiącego jej podstawę. Wizja pozwala widzieć coś, co nie istnieje, ale ma wszelkie szanse ku temu, aby powstać i ziścić się w świecie realnym. Pomysł można podpatrzeć. Można go ukraść. Wizja jest przypisana do wizjonera. Pomysł da się streścić w kilku słowach. Wizja to długa, wielowątkowa opowieść, tak realna dla swojego autora, że aż dająca się dotknąć. Wizja to kolejny, niezbędny etap do realizacji pomysłu.

„Nie każdy pomysł przerodzi się w wizję, ale każda wizja wymaga pomysłu stanowiącego jej podstawę”

Wizja to nie wszystko. Liczy się plan.

Amerykański prezydent Dwight Eisenhower powiedział kiedyś : „Plany są niczym. Planowanie jest wszystkim”. Ten cytat trafnie oddaje wartość planów, które w dzisiejszych czasach, w warunkach błyskawicznie następujących przemian, tracą swoją aktualność w momencie postawienia ostatniej kropki. Plany zawsze są nieudolną próbą przewidywania przyszłości. Każdy plan obarczony jest błędem, nieuświadomioną niewiedzą lub nadmiernym optymizmem. Nie sposób przewidzieć wszystkich okoliczności wpływających na rozwój zamierzenia, które planujemy, ale sam proces planowania jest niezbędny do urzeczywistnienia naszej wizji. Julian Tuwim napisał, że plan to coś, co potem wygląda zupełnie inaczej. Czy to oznacza, że plany są nikomu niepotrzebne? Wprost przeciwnie. Każdy startupowiec potrzebuje planów, ale jeszcze bardziej potrzebuje planowania.

„Każdy startupowiec potrzebuje planów, ale jeszcze bardziej potrzebuje planowania.”

Planowanie to okazja do przeglądu obecnego stanu wiedzy, to sposobność do głębszego zastanowienia się, co robimy i co chcemy zrobić. Planowanie daje nam możliwość zatrzymania się i przeanalizowania sytuacji, w której się znajdujemy. Wizja jest ważna. Wizja jest niezbędna. Ale wizja to pojęcie ze świata marzeń. Nikt nie zainwestuje w naszą wizję, bo nie będzie mógł jej zobaczyć. Plan jest sposobem na przeniesienie wizji do świata realnego. Plan może mieć postać opracowania, biznes planu, rozbudowanej prezentacji czy pitch decka, a jego głównym celem jest przybliżenie naszej wizji odbiorcy: inwestorowi lub partnerowi. Plan i planowanie to również sposób na przeanalizowanie naszej wizji i znalezienie w niej słabych punktów, które wymagają dopracowania.

Plan to tylko teoria. Liczy się działanie.

Ktoś kiedyś powiedział, że wizja bez jej implementacji to tylko halucynacja. W tym twierdzeniu jest sporo prawdy. Słowo wizjoner oznacza kogoś, kto widzi więcej niż inni, ale bardzo często jest oderwany od rzeczywistości. A może jest oderwany od rzeczywistości i właśnie dlatego widzi więcej? Potrafi spojrzeć na problem z zupełnie innej strony i zauważyć zależności niedostrzegalne dla innych. W takim podejściu do rzeczywistości tkwi jednak pułapka. Te same cechy, które pozwalają dostrzec to, co umyka innym, utrudniają wdrożenie w życie nowej wizji. Ludzie kreatywni to w głębi serca marzyciele, a rzadko który marzyciel jest człowiekiem czynu. Działanie polega na skupieniu swojej aktywności w jednym punkcie, podczas gdy kreatywność powstaje w wyniku niczym nieskrępowanych rozmyślań.

„Działanie polega na skupieniu swojej aktywności w jednym punkcie, podczas gdy kreatywność powstaje w wyniku niczym nieskrępowanych rozmyślań.”

Jeden z najlepszych dowódców okresu drugiej wojny światowej, generał George Patton, powiedział: „Dobry plan konsekwentnie wykonany teraz jest lepszy niż idealny plan wykonany dziesięć minut później”. Gdzie dzisiaj byłby Sadowski ze swoim Brand24, gdyby w pewnym momencie zatrzymał się na etapie planowania? Wizja ma potencjał do zmieniania świata, ale to działanie realnie zmienia rzeczywistość. James Nash, facet od jednorazowych kieliszków miał swój pomysł, miał wizję, która początkowo była niedostrzegalna dla innych, ale miał też swój plan działania. To działanie realizowane wedle z góry ustalonego planu doprowadziło go od porażki na scenie Dragon’s Den do wielomilionowych obrotów i nagród przyznawanych przez winiarskich ekspertów.

Daleka droga: od pomysłu do wykonania.

Wszystkie fortuny miały swój początek w umyśle jakiegoś śmiałka, który w pewnym momencie połączył pozornie niepowiązane kropki w jedną całość. Jednak żadna fortuna ani żadne zamierzenie nie wyrosło z pomysłu pozbawionego wizji, planu i realnego działania stojącego za ich realizacją. Każdy z nas w pewnym momencie wpadnie na pomysł warty przysłowiowy milion dolarów, ale tylko nieliczni będą w stanie przełożyć go na plan, który koniec końców zostanie zrealizowany. Sam pomysł jest wart tyle, ile kartka papieru, na którym go zapisano. Pomysł bez człowieka z wizją i pragnieniem działania nie ma żadnego znaczenia. Powinni o tym pamiętać wszyscy początkujący przedsiębiorcy chodzący od jednego inwestora do drugiego ze swoim pomysłem i wielostronicową umową o zachowaniu poufności.

„Pomysł bez człowieka z wizją i pragnieniem działania nie ma żadnego znaczenia.”

PS.

Przywołany w tekście generał Patton powiedział też inne interesujące zdanie, którym warto się podzielić: „Wolę mieć jedną dywizję niemiecką przed sobą niż jedną dywizję francuską za sobą”. Ten cytat pasuje jednak bardziej do rozważań na temat procesu budowania zespołu, ale o tym będzie innym razem

Bartłomiej Rychter

Radca prawny specjalizujący się w prawie nowych technologiii oraz wspieraniu startupów.
Prezes spółki technologicznej wdrażającej innowacje z obszaru legal-tech.
Prywatnie miłośnik uniwersum Wiedźmina.